sobota, 18 marca 2017

Zerojedynkowy kod

Człowiek - to taka istota na tej planecie, która bywa i 10, i 0. Która bywa istotą możliwie najwrażliwszą i możliwie najparszywszą. Najszlachetniejszą i najpodlejszą. Wahadło społeczeństwa, wahadło człowieczeństwa - to chyba najpotężniejszy nasz problem... nie mniejszy od skończenia się surowców na Ziemi... - Lecz kiedy to sobie nareszcie uzmysłowimy?

'Tak, jestem: ,,rasistą''.'

,,Jestem rasistą'' - mówi wielu, część znaczna z naszych rodaków. W bardzo wielu przypadkach od razu do wypowiedzi takiej przyjmujemy mocne w ,,barwach intelektualnych i emocjonalnych'' stanowisko. Prawdopodobnie Murzyni są inni, a polityczna poprawność lub jej brak niewiele zmienia, jeśli drugi człowiek chce lżyć drugiego, wyśmiewać, znajdzie zawsze jakiś powód...
Odwołam się do prywaty; w moim punkcie papierniczym-biurowym pojawia się od kilku lat coraz więcej obcokrajowców; i cóż z tego, że egzotyczny pan murzyn nieporadnie kupi teczkę biurową i nie będzie tak mądry jak stały klient - pan profesor (prawnik, historyk). Ważne dla mnie będzie, czy jeden i drugi zachowa się fajnie, miło i kulturalnie.
Wyrównywanie szans dla biednych dzieci z wiosek to jakiś tam przykład wobec naszego nastawienia dla ludności Afryki.
Mam kilku znajomych na bardzo dużym poziomie, którzy deklarują się jako rasiści, co więcej od czasu do czasu intonują swoją postawę światopoglądową o wyższości rasy białej i nawet jeśli się z nimi kompletnie nie zgadzać, złościć, irytować, nie przestają być oni ludźmi kulturalnymi (część z nich miała styczność z obcokrajowcami już na studiach) i potraktują każdego sensownie zachowującego się petenta w pracy (pana Murzyna) w sposób kulturalny i profesjonalny w swoim fachu.
Mnie interesuje charakter i przyzwoitość człowieka; czy potrafi on posunąć się do kradzieży, wymuszenia, chamstwa. Sprawa koloru lub odcienia skóry jest dla mnie sprawą bardzo dalszą (o wiele dalszą niż drugorzędna).
Przyjmijmy: Murzyni są inni - ale ważniejsze jest od tego nie to, jak roztrząsamy ten fakt, tylko jak dostosowujemy się do nich i to jak oni dostosowują się do nas.
I jeszcze jedno: zastanawiam się czasem, jak funkcjonowałbym bez klimatyzacji w tak wysokich, niezwykle wysokich temperaturach: intelektualnie, fizycznie, zawodowo?
Odbiór znaczenia słowa 'rasista' jest powszechnie uznawany w naszym kraju za mocny i ma to kontekst negatywnie brzmiący. Ja przyjmuję wobec tego postawę zupełnie neutralną i zachowuję dystans. Co więcej - chciałbym wyraźnie, aby z czasem odbiór i znaczenie prostego słowa 'rasista' (które przecież pochodzi od rdzennego słówka 'rasa') zmieniały się znacząco.
Wyrównywanie szans (edukacja, dostęp do wszystkiego, status kraju i komfort życia - czytajcie: możliwości życiowe) - są prawdopodobnie bardzo ważne - tak samo jak inteligencja czy mądrość.
Tak - jestem rasistą - bo rasy/ludzie są różni - ale co w tym złego?

niedziela, 11 grudnia 2016

"Pamięci"

tego dnia przebiegłem
przez ulicę
wczesnym wieczorem pomiędzy samochodami
służby, służby
jednostki specjalne - pomyślałem
akcja
wiedziałem już
że stanie się coś niezwykłego
wiedziałem, iż stanie się coś strasznego
płakałem
w nocy
prosząc siebie
prosząc świat
by cofnąć czas
by cofnąć, otrząść... otrząsnąć świat
przeczułem i wiedziałem, ale nie mogłem zrobić
nic
płakałem i szeptałem do Boga, prosiłem
błagałem
że nie chcę, zostać satanistą
iż nie chcę bać się
i nie lubić tego świata
szeptałem
proszę
skomlałem
nie udało się nic
wszystko poszło nie tak
ale pozostałem
człowiekiem
pomimo, mimo i dlatego
że nadal
chcę kochać ten świat
i starać się
... (być człowieczym)
dać szansę innym
szanować Boga drugiego
innego
pełnego
(...) płaczącego
{wiersz mojego autorstwa - pamięci ofiar zamachów terrorystycznych we Francji - listopad, 2015' - oraz ku czci wszystkich policjantów i mundurowych, którzy narażając życie, ratowali/ratują i chronią cywili}

"My name is... Snowden."

Od dawna zbieram się do napisania kilku notek o terroryźmie, prawach obywatelskich i pracy służb oraz wolności.

Tymczasem akurat blogerka ,,Prawicy.net'' napisała dość ciekawy blog o historii Snowdena i wspomniała:
   >,,CIA nie wyśledziła żadnego zamachu.''<

- O ironio - przed 2016 rokiem podobno CIA i wszelkie amerykańskie służby prognozowały odbycie się zamachu w Polsce. Wspominano też podwyższone ryzyko zamachu w kilku stolicach państw. 2016 mija, Światowe Dni Młodzieży minęły bezkrwawo... - być może nie jest tak, że jesteśmy takimi Polaczkami - patałachami i nieprofesjonalistami - jak zwykło się mawiać, że zachód i USA to mają służby, a u nas wszystko na ślinę niewiele lepiej niż ,,u Ruskich''...

Od czasu do czasu trochę ,,śmieszy mnie'', a raczej irytuje to pewne pobłażliwe podejście do niezachodnich stron, gdzie od lat porażka goni porażkę.

Postać Snowdena mnie nie przekonuje (pomimo dynamiki interesującej historii i odważnych kroków); chłopak napatrzył się trochę na bagno i miał dość, tylko pytanie: o czym myślał, gdy przykładał rękę swoją pracą i karierą do tego, co teraz określa: machiną zła? Przy takim współczynniku inteligencji nie zdawał sobie z tego wszystkiego sprawy?

Ludzie lubią pielęgnować swoje prawa obywatelskie, sferę prywatności i intymności.
Jednak jeśli chcemy wymagać skutecznego wykrywania siatek terrorystów, musimy być świadomi konieczności naruszania idealnego obrazu wolności.

Zorganizowanie ,,udanego zamachu'' to wynik determinacji, dużej woli, dobrej organizacji i łutu szczęścia. Jest to trudne i nieco losowe - tak samo wpadnięcie na trop zawczasu - jest bardzo trudne wprowadzić wywiadowców w siatkę organizatorów-terrorystów.
Ale próbować ktoś musi. Odkąd pamiętam - od mojego dzieciństwa o CIA krążyły różne opinie - włącznie z brudnymi - to trochę takie nieuniknione bagno, gdzie trudno mieć zupełnie czyściutkie rączki.

I nasze służby zapewne mięczakami nigdy nie były (warto pamiętać, że jednym z pierwszych specjalistów był Dziewulski - fachowiec od terroryzmu, który za komuny sam ochraniał wpływowych Arabów w Polsce...) - i nie są - muszą mieć jaja i twarde plecy - tzn. zaplecze społeczne-polityczne: poparcie polityków i choć części ludzi.

Oczywiście w tej grze fikcji, ułudy, pozorów, pół-prawd i prawd jesteśmy niejednokrotnie oszukiwani, czasem wyzyskiwani, obmacywani fizycznie, mailowo, na lotnisku, możemy zostać aresztowani, a nasza terenówka nagle wypożyczona przez Jamesa Bonda, ale nim strzelaniny z filmów przeniosą się na ulice w Polsce - pamiętajmy, że część z tego jest realna i część tego czemuś służy.

Zgadzam się w wydzielonych obszarach i niektórych okolicznościach na naruszenie swojej swobody i pełnej wolności w imię ochrony kraju lub w imię stanu wyższej konieczności, tylko nie chciałbym by stan ten był np. nadużywany.
A tak przy okazji - poza informacją współpracy służb z sieciami społecznościowymi - sam zobaczyłem ostatnio, że chyba Google znacznie zwiększył efektywność śledzenia poczynań prywatnych użytkowników.

Co do samej postaci Snowdena; nie wiem, czy mu ufam i wierzę w jakimkolwiek stopniu; w jego poczynania, nagle pojawiający się idealizm i bunt.
Snowden był nieznanym światu pracownikiem, teraz jest celebrytą, ma władzę, odniósł sukces, jest sławny i w pewnym stopniu wręcz rozdawał karty. To władza i popularność, którą wypracował sobie facet z ponad-przeciętnym ilorazem inteligencji. I jak tu wierzyć w dobre intencje?

"Breivik"

W sieci polskiej ani słowa o Breiviku. Po ostatniej aferze, kiedy żądał konsoli do gier i udogodnień natychmiast na moment powrócił jego temat - jego i jego czynów. Wtedy powiedziałem sobie, że napiszę coś o nim za długi czas od tego: myślę że warto zauważyć to, iż po całej nawałnicy po tragedii jego temat powraca tylko i wyłącznie wtedy, gdy o coś prosi i robi się raban o prawach więźnia i swobodach tzw. bestii. A gdy nie prosi o gadżety, to totalne milczenie jest - to trochę syndrom gapiów przy karetce i strasznym wypadku.

Mimo wszystko podoba mi się, że Norwegowie nie ugięli się psychicznie ze swoimi prawami i w warunkach specjalnych nie pozbawiają się cennego pierwiastka społeczeństwa: pastwienie się nad kimkolwiek niczego nie zmienia i niczego nie odwraca; nikomu życia nie przywróci, nie złagodzi bólu i żalu rodzin.

Prawdopodobnie Breivik zasłużył, by przywiązać go do drzewa nagiego, itd... itp... - ale cóż by to zmieniło, gdyby wykonać wymyślną i brutalną karę? Zaspokoiło by gniew? Dopełniło społecznych emocji?

To, co zrobił Breivik, trudno jest nawet rozważać w kategoriach dobra i zła - jego masowy mord był tak duży i nieprawdopodobny, a on sam pewnie ma lekkie odchylenia/zaburzenia w tym względzie.

...
Edycja:
- Czy prawo nie powinno być z góry ,,sensownie przygotowane'' na takich Breivików? Czy nieuniknionym niestety jest ,,myślenie prawa'' o Breiviku po dramacie z Breivikiem?

"Empatia w Społeczeństwie"

(Tekst został wyróżniony przez redakcję portalu ,,Prawica.net''.)

Empatia to bardzo ,,niewyraźny'' problem do dyskusji o wczuwaniu się w drugiego człowieka, ponieważ utrudnienia w dyskusji powstają już w momencie jej rozpoczęcia.
Temat jest śliski i grząski, bo nawet trudna do ustalenia będzie jednoznaczna definicja tego, czym jest empatia.
Człowiek, który byłby maksymalnie empatyczny według sztywnej definicji - nie byłby w stanie funkcjonować w społeczeństwie - po wyjściu z domu współczułby bardzo staremu człowiekowi, który potyka się o lasce i rozbolałaby go głowa w czasie kupowania biletu na wspomnienie o migrenie pani kioskarki. Wieczorem rozpamiętywałby tragedie trzęsienia ziemi we Włoszech, sceny pożaru, topielców i zaginione dzieci w lesie.
Ktoś jednak może zadać pytanie; czy człowiek maksymalnie empatyczny nie powinien raz w życiu kopnąć staruszka, by przekonać się z jakim trudem on powstanie lub co się stanie?
Człowiek empatyczny - czyli wczuwający się - pozbawiony normalnego rozwoju i normalnego życia - może zostać oprawcą, bandytą, mordercą, żołnierzem prawie doskonałym i doskonałym ,,kucharzem'' w prawie każdej profesji, gdzie będzie on zgadywał potrzeby i emocje innych.
Jeśli chciałbym być snajperem idealnym, chciałbym czuć drugą osobę: osobę przeciwnika; odczuwać jego stany, przemyślenia, odkryć umiejętność odgadywania jego dróg, zamiarów, położenia, planów. Nawet mając dobre serce, mógłbym go zabić - nie w zimny sposób - a w sposób wyrachowany - w imię wyższego celu - czyli w imię konieczności wygranej dla swojej ojczyzny, rozkazów, ale także w imię własnego egoizmu i własnego położenia.
Dyskusja o samym stanie podwyższonej empatii zawsze legnie w gruzach, jeśli sensownie nie zdajemy sobie sprawy z działania rozwoju społecznego człowieka i z działania mechanizmów społecznych.
Młodemu człowiekowi lat 12, 14, a nawet 18 może wydawać się śmiesznym fakt wywrotki starego człowieka na lodzie z powodu działania lodu, z powodu braku wiary, że sam kiedyś będzie starcem i z powodu nie umiejętności właściwej oceny tej sytuacji. Mimo to młody człowiek w wielu przypadkach podejdzie i pomoże starcowi. Dlaczego?
Ponieważ zmusi go do tego kontekst kulturowy; młody człowiek ma już pewne wyobrażenie tego oraz odebrał wzorce i nauki o tym, że w społeczeństwie - każdym - ludzkim:
- pomaga się w sposób specjalny osobom starszym i starym.
Empatia a społeczeństwo - to problem, który należy rozważać w roztrząsaniu celi i priorytetów; równocześnie poruszając zagadnienia dobra, zła i moralności.
Jedynie człowiek z czystym sercem i czystymi chęciami, z wiarą w dobrego Boga lub dobro uniwersalne - gotów jest i jest w stanie skutecznie albo dość skutecznie pomagać innym.
Sam fakt bycia empatycznym może być ,,dynamitem'' społecznym. Człowiek, który zostaje seryjnym gwałcicielem kobiet - może kolejno i kolejno gwałcić je, nawet im współczując, co więcej umiejętność odczuwania empatii, może go dodatkowo motywować, podwyższać jego zdolności i umiejętności w przykrym - nazwijmy to na chwilę - ,,fachu''. Zboczeniec gwałcący kobiety może marzyć i bardzo pragnąć rozumieć w pełni odczucia ofiar i przez to jeszcze bardziej zbliżać się psychicznie i emocjonalnie właśnie do nich, ale i do siebie. Może nawet niekiedy chcieć zostać zgwałconym, uduszonym, pokonanym, zabitym.
Fakt bycia empatycznym - nie znaczy tylko: bycia współczującym, a już na pewno sam w sobie nie oznacza bycia lepszym od innych, dobrym człowiekiem.
W patrzeniu na problemy związane z empatią ważny też jest czas i rozwój życiowy człowieka; jego realizacja. Czego innego oczekujemy od 12 latka, czego innego oczekujemy od 20 latka, a czego innego od 30 latka.
Podam metaforyczny przykład korzystania i zastosowania umiejętności korzystania z myślenia i działania empatycznego jako pozytywu i negatywu:
- w jednym przypadku rodzic lub opiekun musi wczuć się w ciężką chorobę swego dziecka i ,,należycie'' mu pomóc lub odciążyć go od jego obowiązków społecznych-rodzinnych
- w innym przypadku rodzic lub opiekun pomimo myślenia empatycznego - czasem wbrew sobie - w imię ważności celu wyższego - musi nieco krzywdząc, wylać wiadro zimnej wody lub nawet ,,wiadro pomyj'' na głowę młodzieńca, którego nie można rozpieszczać, który musi wziąć się w garść i wynieść lekcję trudu, pokory.
Podsumowując: empatia może w części okoliczności życiowych i społecznych okazywać się błogosławieństwem, a w innych być rodzajem niebezpiecznej broni - powodującej jednostkowe, szczegółowe, ale także - niekiedy - masowe społeczne utrudnienia i komplikacje.

niedziela, 9 października 2016

Rozważania na Temat Życia - Aborcja na Życzenie, Aborcja na Złe Życzenie



czyli - 'Jak ,,właściwie''/niewłaściwie zabić siebie?'

Każdy, kto sporo w życiu czytał, wie to, że już starożytni myśliciele, mówcy rozważali wartość życia, jego wartość ideologiczną.
To jest bardzo ciekawe, iż po tylu latach nawet najlepsze, najcelniejsze myśli i rozważania pozostają ,,tylko'' widmem tamtych rozważań.
Pamiętajmy; każda z osobna myśl decyzyjna zlewa się w całość (kształtując kolejną ,,formę''), zasada ta również dotyczy łączenia się dziedzictwa intelektualnego i kulturalnego (naukowego) ze strumienia ogólnej świadomości - zarówno:
- z przeszłości
- z teraźniejszości
- z przyszłości.
. . .
Jak już skrótowo podkreśliłem na blogu pana Mar.Jana (bloger serwisu ,,Prawicy.net''), pod bardzo dobrym jego wpisem; nie da się ustalić jednoznacznej postawy moralnej do tego typu problemów.
Złożoność życia, zachowań i postępowań, MECHANIZMY DZIAŁAŃ LUDZI NA LUDZI, zależności - zawsze spowodują ,,obalenie'' dobrego według nas stanowiska na problem ogólny.
Ten bardzo ważny problem ogólny staje się jednostkowy przy każdym jednorazowym wyborze - i tyle, ile wyborów - tyle w zasadzie powinno być ocen, ale nie ostatecznego osądzenia człowieka lub nawet rozsądzenia sprawy.
. . .
W przypadku rzeźby, każdego wytworu sztuki możemy dokonać ostatecznego jakby, finalnego - choć także tylko jedynie w pewnym wymiarze symbolicznym - podsumowania naszych odczuć i postawy względem danego obiektu (i zagadnienia);
- dając na przykład ocenę od 0 do 10.
W przypadku ,,zniszczenia''/zakończenia ,,wytworu'' życia już takiej - przyjmijmy na chwilę - JEDNOZNACZNEJ (dość jednoznacznej i dobrze określającej) postawy przyjąć nie możemy...
Co więcej: nawet nie mamy do tego prawa.
Temat aborcji jest przykry, bardzo przykry i jest tragiczny. Zarówno od strony praktycznej, co teoretycznej. W dyskusji zapalnej przyjmujemy przeważnie bardzo dalekie od siebie stanowiska, co prowadzi do konfliktu, a nie wypracowywania wspólnych podsumowań. Dwa przeciwstawne obozy w tym dyskursie są od siebie bardzo daleko, tutaj stanowiska nie można złagodzić, a przynajmniej jest bardzo trudno. O ile w przypadku sztuki, nawet kontrowersyjnej, można nieco zbliżyć się w stonowaniu określeń, dobierając ,,odcienie barw stanowisk'', to tutaj nie.
Jesteśmy zazwyczaj zero-jedynkowi czyli mocno na prawo albo mocno na lewo.
. . .
Być może ta sama osoba - matka - z tymi samymi problemami, swoją osobowością, psychiką, rozumowaniem - W INNYCH OKOLICZNOŚCIACH ,,ZEWNĘTRZNYCH'' albo w innym czasie - np. w dalekiej przyszłości od teraz - podjęłaby zupełnie inną decyzję.
. . .
Chciałbym teraz podać jeszcze pod rozważanie Państwa kilka zupełnie innych przykładów: zabijania siebie, zabijania człowieka, ZABIJANIA CZŁOWIECZEŃSTWA;
- rozgrzeszanie zabijania ludzi w imię wojny obronnej
- zabicie człowieka [1.) celowe, 2.) nieumyślne - w obronie koniecznej (lub takiej, która wydawała się obroną konieczną): A.) własnej, B.) kogoś z rodziny, C.) osoby poszkodowanej/prześladowanej w jakiś okolicznościach]
- samobójstwo: 1.) wybór natury filozoficznej, 2.) samobójstwo po depresji i nie poradzeniu sobie z problemami życia
- decyzja wyboru oddania życia za ideę: starożytny przykład oddania życia w imię wyznawanych idei i pozostania w więzieniu; zamiast możliwej ucieczki
- decyzje o narażaniu życia innych (np. cywilów) w czasie wojny w imię celu wyższego - przykładem decyzja o rozpoczęciu kontrowersyjnego Powstania Warszawskiego.
. . .
Opowiadam się PERSONALNIE ZA POPIERANIEM ŻYCIA W KAŻDEJ ODSŁONIE, ale świat jest bardzo daleki od ideału; biorąc pod uwagę złożoność mechanizmów i wielkość skomplikowanych obszarów życia - wyrażam poparcie ogólne dla postaw pozwalających kobiecie wybrać swoje stanowisko decyzyjne dotyczące jej i jej dziecka.
A ultra-prawicowych i prawicowych (a także niektórych centrowych-prawicowych) polityków pytam:
Czy są gotowi chwycić za broń w razie hipotetycznej agresji na Polskę, narażając zdrowie (ew. życie) własne w imię obrony matek, sióstr, dzieci, starców - nie mogących się skutecznie bronić?
Takich przykładów-paradoksów natury etycznej można wymienić kilka i jeśli bezkompromisowo chcemy bronić życia za pomocą rygorystycznego prawa, które zaostrzymy, brońmy, tylko bądźmy wtedy konsekwentni również w innych przypadkach NARUSZANIA MAJESTATU ŻYCIA.
Łatwo lub ,,łatwo'' jest deklarować się OBROŃCĄ ŻYCIA, ale czy jesteśmy uczciwie i realnie w imię tych zasad gotowi do jego konsekwentnej obrony - zawsze i w każdym temacie?
Czy ktoś, kto w dyskusjach obrzuca błotem drugą stronę, kreując się na honorowego rycerza i obrońcę sprawy, pójdzie na pomoc drugiemu człowiekowi, który jest w dniu codziennym bity na ulicy (co grozi czasem poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, a nawet śmiercią)?
Karcący niejednokrotnie kobiety - ultraprawicowi politycy - zapominają, że to często mężczyzna ucieka lub nie daje rady psychicznie wobec wielu poważnych problemów życiowych.
. . .
Dlatego podkreślam; szanując życie; jestem generalnie zwolennikiem (PRZYCHYLAM SIĘ do...) pozostawiania prawa wyboru kobiecie w kwestii aborcji. Oczywiście, jest to arcy-trudny i skomplikowany temat i problem. I mnóstwo osób ma prawo do różnorodnych opinii na ten temat, byleby dyskusje kształtowały się w ramach nie atakowania drugiego człowieka za jego poglądy i w ramach podstawowej kultury osobistej.
Ideałem by było, by wszyscy mieli dobre, poukładane życie i nie popełniali błędów, grzechów, przestępstw, świństw, ułomności i napadów wszelkich agresji. Ale ideału nie ma, nie ma modelu wzorcowego życia.
Świat jest pełen problemów, powikłań, beznadziei, słabości i bylejakości.
Dla mnie zawsze całokształt i wiele czynników będą wpływały na ocenianie problemów, a nie sztywny przepis.
. . .
Nie oszukujmy się, biskupi i czołowi politycy niewiele mają wspólnego i niewiele wiedzą o powszednim życiu, o zwykłych problemach ,,szarych'' ludzi.
Zaimponowałby by mi polityk - i takiego można by słuchać jako prawicowego autorytetu - który w ramach ochrony życia i realnej walki o życie zadeklarowałby rok temu, że tysiąc złotych ze swoich dochodów będzie przeznaczał na misję ratowania życia bezdomnych zamarzających w zimie. I przez rok czasu dotrzymywał słowa...
Dlaczego w głośnych programach publicystycznych z udziałem senatorów, posłów, innych polityków nie znajdujemy tematów walki z alkoholizmem? Bo to dla państwa jest niewygodne? Ponieważ państwo ze sprzedaży ciągnie gigantyczne profity? Dlaczego nie wydano wojny wódzie i dlaczego tak opieszale walczono z dopalaczami? Każdego roku giną ludzie, setki...
Swego czasu różne państwa różnie groziły sankcjami za uchylanie się od obowiązku służby wojskowej - obrona kraju w razie napaści jest również arcy-ciężkim problemem.
Jest wiele bolączek, które prowadzą do śmierci: narkotyki, alkohol, piractwo drogowe, przemoc, karanie prób samobójstw, nędza, braki środków, sadyzm, różne prześladowania, fala... Prawica akurat chętnie wytacza działa w sprawie aborcji.
. . .
Jeśli maniakalnie i obsesyjnie konsekwentnie bronimy tak wszelkich wartości - to ja mam prawo odmówić powszechnego obowiązku obrony ojczyzny w razie wybuchu wojny (nie zrobię tego z racji poglądów osobistych i wychowania, ale podaję jednostkowy-personalny hipotetyczny przykład) - nie tylko jako żołnierz natarcia brygady zmechanizowanej prawdopodobnie szybko (bardzo szybko) zginę, zadaniem moim jest zabicie: zakończenie życia co najmniej kilkorga ludzi - niewinnych raczej - bo wykonujących ...rozkazy... ROZKAZY ZABIJANIA.
- Politycy nie chadzają na wojnę, to i o wojnie/zabijaniu nie wypowiadają się... - Prawda? A może jednak nie.
. . .
Dokonując aborcji kobieta zabija cząstkę własnego ja, zabija życie, zabija siebie, bo zabija człowieczeństwo, ale czy nie robimy tego na co dzień; w wojnach, w zdradach, oszukując, wypierając się siebie, doprowadzając do wypadków i przyzwalając na zło, które prowadzi do dramatów?
. . .
I na koniec: dla przeciwwagi rdzenia sensu większości notki i podsumowań; podam mądry cytat i myśl z - już ulubionej i czytanej wielokrotnie - książki pana Michała Hellera, z ,,Filozofii Przypadku'':
,, ... Boże współdziałanie z człowiekiem jest ,,neutralne'' i to od człowieka zależy, czy łaska, którą otrzymuje, będzie skuteczna, czy tylko wystarczająca, ale przez człowieka niewykorzystana. ...''
Niech każdy odpowiada za swoje sumienie na tym świecie. I zachęcajmy, wychowujmy, podtrzymujmy wyznawane wartości i tradycje - wskazujmy i zachęcajmy, a nie straszmy, nie krzyczmy groźbami i nie atakujmy drugiego człowieka, pozostawiając mu; możliwość wyboru (zawsze); wolną nieskażoną niczym duszę (w znaczeniu duchowości i uczuć na Ziemi) i wolność ogólnoludzką...