niedziela, 11 grudnia 2016

"Pamięci"

tego dnia przebiegłem
przez ulicę
wczesnym wieczorem pomiędzy samochodami
służby, służby
jednostki specjalne - pomyślałem
akcja
wiedziałem już
że stanie się coś niezwykłego
wiedziałem, iż stanie się coś strasznego
płakałem
w nocy
prosząc siebie
prosząc świat
by cofnąć czas
by cofnąć, otrząść... otrząsnąć świat
przeczułem i wiedziałem, ale nie mogłem zrobić
nic
płakałem i szeptałem do Boga, prosiłem
błagałem
że nie chcę, zostać satanistą
iż nie chcę bać się
i nie lubić tego świata
szeptałem
proszę
skomlałem
nie udało się nic
wszystko poszło nie tak
ale pozostałem
człowiekiem
pomimo, mimo i dlatego
że nadal
chcę kochać ten świat
i starać się
... (być człowieczym)
dać szansę innym
szanować Boga drugiego
innego
pełnego
(...) płaczącego
{wiersz mojego autorstwa - pamięci ofiar zamachów terrorystycznych we Francji - listopad, 2015' - oraz ku czci wszystkich policjantów i mundurowych, którzy narażając życie, ratowali/ratują i chronią cywili}

"My name is... Snowden."

Od dawna zbieram się do napisania kilku notek o terroryźmie, prawach obywatelskich i pracy służb oraz wolności.

Tymczasem akurat blogerka ,,Prawicy.net'' napisała dość ciekawy blog o historii Snowdena i wspomniała:
   >,,CIA nie wyśledziła żadnego zamachu.''<

- O ironio - przed 2016 rokiem podobno CIA i wszelkie amerykańskie służby prognozowały odbycie się zamachu w Polsce. Wspominano też podwyższone ryzyko zamachu w kilku stolicach państw. 2016 mija, Światowe Dni Młodzieży minęły bezkrwawo... - być może nie jest tak, że jesteśmy takimi Polaczkami - patałachami i nieprofesjonalistami - jak zwykło się mawiać, że zachód i USA to mają służby, a u nas wszystko na ślinę niewiele lepiej niż ,,u Ruskich''...

Od czasu do czasu trochę ,,śmieszy mnie'', a raczej irytuje to pewne pobłażliwe podejście do niezachodnich stron, gdzie od lat porażka goni porażkę.

Postać Snowdena mnie nie przekonuje (pomimo dynamiki interesującej historii i odważnych kroków); chłopak napatrzył się trochę na bagno i miał dość, tylko pytanie: o czym myślał, gdy przykładał rękę swoją pracą i karierą do tego, co teraz określa: machiną zła? Przy takim współczynniku inteligencji nie zdawał sobie z tego wszystkiego sprawy?

Ludzie lubią pielęgnować swoje prawa obywatelskie, sferę prywatności i intymności.
Jednak jeśli chcemy wymagać skutecznego wykrywania siatek terrorystów, musimy być świadomi konieczności naruszania idealnego obrazu wolności.

Zorganizowanie ,,udanego zamachu'' to wynik determinacji, dużej woli, dobrej organizacji i łutu szczęścia. Jest to trudne i nieco losowe - tak samo wpadnięcie na trop zawczasu - jest bardzo trudne wprowadzić wywiadowców w siatkę organizatorów-terrorystów.
Ale próbować ktoś musi. Odkąd pamiętam - od mojego dzieciństwa o CIA krążyły różne opinie - włącznie z brudnymi - to trochę takie nieuniknione bagno, gdzie trudno mieć zupełnie czyściutkie rączki.

I nasze służby zapewne mięczakami nigdy nie były (warto pamiętać, że jednym z pierwszych specjalistów był Dziewulski - fachowiec od terroryzmu, który za komuny sam ochraniał wpływowych Arabów w Polsce...) - i nie są - muszą mieć jaja i twarde plecy - tzn. zaplecze społeczne-polityczne: poparcie polityków i choć części ludzi.

Oczywiście w tej grze fikcji, ułudy, pozorów, pół-prawd i prawd jesteśmy niejednokrotnie oszukiwani, czasem wyzyskiwani, obmacywani fizycznie, mailowo, na lotnisku, możemy zostać aresztowani, a nasza terenówka nagle wypożyczona przez Jamesa Bonda, ale nim strzelaniny z filmów przeniosą się na ulice w Polsce - pamiętajmy, że część z tego jest realna i część tego czemuś służy.

Zgadzam się w wydzielonych obszarach i niektórych okolicznościach na naruszenie swojej swobody i pełnej wolności w imię ochrony kraju lub w imię stanu wyższej konieczności, tylko nie chciałbym by stan ten był np. nadużywany.
A tak przy okazji - poza informacją współpracy służb z sieciami społecznościowymi - sam zobaczyłem ostatnio, że chyba Google znacznie zwiększył efektywność śledzenia poczynań prywatnych użytkowników.

Co do samej postaci Snowdena; nie wiem, czy mu ufam i wierzę w jakimkolwiek stopniu; w jego poczynania, nagle pojawiający się idealizm i bunt.
Snowden był nieznanym światu pracownikiem, teraz jest celebrytą, ma władzę, odniósł sukces, jest sławny i w pewnym stopniu wręcz rozdawał karty. To władza i popularność, którą wypracował sobie facet z ponad-przeciętnym ilorazem inteligencji. I jak tu wierzyć w dobre intencje?

"Breivik"

W sieci polskiej ani słowa o Breiviku. Po ostatniej aferze, kiedy żądał konsoli do gier i udogodnień natychmiast na moment powrócił jego temat - jego i jego czynów. Wtedy powiedziałem sobie, że napiszę coś o nim za długi czas od tego: myślę że warto zauważyć to, iż po całej nawałnicy po tragedii jego temat powraca tylko i wyłącznie wtedy, gdy o coś prosi i robi się raban o prawach więźnia i swobodach tzw. bestii. A gdy nie prosi o gadżety, to totalne milczenie jest - to trochę syndrom gapiów przy karetce i strasznym wypadku.

Mimo wszystko podoba mi się, że Norwegowie nie ugięli się psychicznie ze swoimi prawami i w warunkach specjalnych nie pozbawiają się cennego pierwiastka społeczeństwa: pastwienie się nad kimkolwiek niczego nie zmienia i niczego nie odwraca; nikomu życia nie przywróci, nie złagodzi bólu i żalu rodzin.

Prawdopodobnie Breivik zasłużył, by przywiązać go do drzewa nagiego, itd... itp... - ale cóż by to zmieniło, gdyby wykonać wymyślną i brutalną karę? Zaspokoiło by gniew? Dopełniło społecznych emocji?

To, co zrobił Breivik, trudno jest nawet rozważać w kategoriach dobra i zła - jego masowy mord był tak duży i nieprawdopodobny, a on sam pewnie ma lekkie odchylenia/zaburzenia w tym względzie.

...
Edycja:
- Czy prawo nie powinno być z góry ,,sensownie przygotowane'' na takich Breivików? Czy nieuniknionym niestety jest ,,myślenie prawa'' o Breiviku po dramacie z Breivikiem?

"Empatia w Społeczeństwie"

(Tekst został wyróżniony przez redakcję portalu ,,Prawica.net''.)

Empatia to bardzo ,,niewyraźny'' problem do dyskusji o wczuwaniu się w drugiego człowieka, ponieważ utrudnienia w dyskusji powstają już w momencie jej rozpoczęcia.
Temat jest śliski i grząski, bo nawet trudna do ustalenia będzie jednoznaczna definicja tego, czym jest empatia.
Człowiek, który byłby maksymalnie empatyczny według sztywnej definicji - nie byłby w stanie funkcjonować w społeczeństwie - po wyjściu z domu współczułby bardzo staremu człowiekowi, który potyka się o lasce i rozbolałaby go głowa w czasie kupowania biletu na wspomnienie o migrenie pani kioskarki. Wieczorem rozpamiętywałby tragedie trzęsienia ziemi we Włoszech, sceny pożaru, topielców i zaginione dzieci w lesie.
Ktoś jednak może zadać pytanie; czy człowiek maksymalnie empatyczny nie powinien raz w życiu kopnąć staruszka, by przekonać się z jakim trudem on powstanie lub co się stanie?
Człowiek empatyczny - czyli wczuwający się - pozbawiony normalnego rozwoju i normalnego życia - może zostać oprawcą, bandytą, mordercą, żołnierzem prawie doskonałym i doskonałym ,,kucharzem'' w prawie każdej profesji, gdzie będzie on zgadywał potrzeby i emocje innych.
Jeśli chciałbym być snajperem idealnym, chciałbym czuć drugą osobę: osobę przeciwnika; odczuwać jego stany, przemyślenia, odkryć umiejętność odgadywania jego dróg, zamiarów, położenia, planów. Nawet mając dobre serce, mógłbym go zabić - nie w zimny sposób - a w sposób wyrachowany - w imię wyższego celu - czyli w imię konieczności wygranej dla swojej ojczyzny, rozkazów, ale także w imię własnego egoizmu i własnego położenia.
Dyskusja o samym stanie podwyższonej empatii zawsze legnie w gruzach, jeśli sensownie nie zdajemy sobie sprawy z działania rozwoju społecznego człowieka i z działania mechanizmów społecznych.
Młodemu człowiekowi lat 12, 14, a nawet 18 może wydawać się śmiesznym fakt wywrotki starego człowieka na lodzie z powodu działania lodu, z powodu braku wiary, że sam kiedyś będzie starcem i z powodu nie umiejętności właściwej oceny tej sytuacji. Mimo to młody człowiek w wielu przypadkach podejdzie i pomoże starcowi. Dlaczego?
Ponieważ zmusi go do tego kontekst kulturowy; młody człowiek ma już pewne wyobrażenie tego oraz odebrał wzorce i nauki o tym, że w społeczeństwie - każdym - ludzkim:
- pomaga się w sposób specjalny osobom starszym i starym.
Empatia a społeczeństwo - to problem, który należy rozważać w roztrząsaniu celi i priorytetów; równocześnie poruszając zagadnienia dobra, zła i moralności.
Jedynie człowiek z czystym sercem i czystymi chęciami, z wiarą w dobrego Boga lub dobro uniwersalne - gotów jest i jest w stanie skutecznie albo dość skutecznie pomagać innym.
Sam fakt bycia empatycznym może być ,,dynamitem'' społecznym. Człowiek, który zostaje seryjnym gwałcicielem kobiet - może kolejno i kolejno gwałcić je, nawet im współczując, co więcej umiejętność odczuwania empatii, może go dodatkowo motywować, podwyższać jego zdolności i umiejętności w przykrym - nazwijmy to na chwilę - ,,fachu''. Zboczeniec gwałcący kobiety może marzyć i bardzo pragnąć rozumieć w pełni odczucia ofiar i przez to jeszcze bardziej zbliżać się psychicznie i emocjonalnie właśnie do nich, ale i do siebie. Może nawet niekiedy chcieć zostać zgwałconym, uduszonym, pokonanym, zabitym.
Fakt bycia empatycznym - nie znaczy tylko: bycia współczującym, a już na pewno sam w sobie nie oznacza bycia lepszym od innych, dobrym człowiekiem.
W patrzeniu na problemy związane z empatią ważny też jest czas i rozwój życiowy człowieka; jego realizacja. Czego innego oczekujemy od 12 latka, czego innego oczekujemy od 20 latka, a czego innego od 30 latka.
Podam metaforyczny przykład korzystania i zastosowania umiejętności korzystania z myślenia i działania empatycznego jako pozytywu i negatywu:
- w jednym przypadku rodzic lub opiekun musi wczuć się w ciężką chorobę swego dziecka i ,,należycie'' mu pomóc lub odciążyć go od jego obowiązków społecznych-rodzinnych
- w innym przypadku rodzic lub opiekun pomimo myślenia empatycznego - czasem wbrew sobie - w imię ważności celu wyższego - musi nieco krzywdząc, wylać wiadro zimnej wody lub nawet ,,wiadro pomyj'' na głowę młodzieńca, którego nie można rozpieszczać, który musi wziąć się w garść i wynieść lekcję trudu, pokory.
Podsumowując: empatia może w części okoliczności życiowych i społecznych okazywać się błogosławieństwem, a w innych być rodzajem niebezpiecznej broni - powodującej jednostkowe, szczegółowe, ale także - niekiedy - masowe społeczne utrudnienia i komplikacje.

niedziela, 9 października 2016

Rozważania na Temat Życia - Aborcja na Życzenie, Aborcja na Złe Życzenie



czyli - 'Jak ,,właściwie''/niewłaściwie zabić siebie?'

Każdy, kto sporo w życiu czytał, wie to, że już starożytni myśliciele, mówcy rozważali wartość życia, jego wartość ideologiczną.
To jest bardzo ciekawe, iż po tylu latach nawet najlepsze, najcelniejsze myśli i rozważania pozostają ,,tylko'' widmem tamtych rozważań.
Pamiętajmy; każda z osobna myśl decyzyjna zlewa się w całość (kształtując kolejną ,,formę''), zasada ta również dotyczy łączenia się dziedzictwa intelektualnego i kulturalnego (naukowego) ze strumienia ogólnej świadomości - zarówno:
- z przeszłości
- z teraźniejszości
- z przyszłości.
. . .
Jak już skrótowo podkreśliłem na blogu pana Mar.Jana (bloger serwisu ,,Prawicy.net''), pod bardzo dobrym jego wpisem; nie da się ustalić jednoznacznej postawy moralnej do tego typu problemów.
Złożoność życia, zachowań i postępowań, MECHANIZMY DZIAŁAŃ LUDZI NA LUDZI, zależności - zawsze spowodują ,,obalenie'' dobrego według nas stanowiska na problem ogólny.
Ten bardzo ważny problem ogólny staje się jednostkowy przy każdym jednorazowym wyborze - i tyle, ile wyborów - tyle w zasadzie powinno być ocen, ale nie ostatecznego osądzenia człowieka lub nawet rozsądzenia sprawy.
. . .
W przypadku rzeźby, każdego wytworu sztuki możemy dokonać ostatecznego jakby, finalnego - choć także tylko jedynie w pewnym wymiarze symbolicznym - podsumowania naszych odczuć i postawy względem danego obiektu (i zagadnienia);
- dając na przykład ocenę od 0 do 10.
W przypadku ,,zniszczenia''/zakończenia ,,wytworu'' życia już takiej - przyjmijmy na chwilę - JEDNOZNACZNEJ (dość jednoznacznej i dobrze określającej) postawy przyjąć nie możemy...
Co więcej: nawet nie mamy do tego prawa.
Temat aborcji jest przykry, bardzo przykry i jest tragiczny. Zarówno od strony praktycznej, co teoretycznej. W dyskusji zapalnej przyjmujemy przeważnie bardzo dalekie od siebie stanowiska, co prowadzi do konfliktu, a nie wypracowywania wspólnych podsumowań. Dwa przeciwstawne obozy w tym dyskursie są od siebie bardzo daleko, tutaj stanowiska nie można złagodzić, a przynajmniej jest bardzo trudno. O ile w przypadku sztuki, nawet kontrowersyjnej, można nieco zbliżyć się w stonowaniu określeń, dobierając ,,odcienie barw stanowisk'', to tutaj nie.
Jesteśmy zazwyczaj zero-jedynkowi czyli mocno na prawo albo mocno na lewo.
. . .
Być może ta sama osoba - matka - z tymi samymi problemami, swoją osobowością, psychiką, rozumowaniem - W INNYCH OKOLICZNOŚCIACH ,,ZEWNĘTRZNYCH'' albo w innym czasie - np. w dalekiej przyszłości od teraz - podjęłaby zupełnie inną decyzję.
. . .
Chciałbym teraz podać jeszcze pod rozważanie Państwa kilka zupełnie innych przykładów: zabijania siebie, zabijania człowieka, ZABIJANIA CZŁOWIECZEŃSTWA;
- rozgrzeszanie zabijania ludzi w imię wojny obronnej
- zabicie człowieka [1.) celowe, 2.) nieumyślne - w obronie koniecznej (lub takiej, która wydawała się obroną konieczną): A.) własnej, B.) kogoś z rodziny, C.) osoby poszkodowanej/prześladowanej w jakiś okolicznościach]
- samobójstwo: 1.) wybór natury filozoficznej, 2.) samobójstwo po depresji i nie poradzeniu sobie z problemami życia
- decyzja wyboru oddania życia za ideę: starożytny przykład oddania życia w imię wyznawanych idei i pozostania w więzieniu; zamiast możliwej ucieczki
- decyzje o narażaniu życia innych (np. cywilów) w czasie wojny w imię celu wyższego - przykładem decyzja o rozpoczęciu kontrowersyjnego Powstania Warszawskiego.
. . .
Opowiadam się PERSONALNIE ZA POPIERANIEM ŻYCIA W KAŻDEJ ODSŁONIE, ale świat jest bardzo daleki od ideału; biorąc pod uwagę złożoność mechanizmów i wielkość skomplikowanych obszarów życia - wyrażam poparcie ogólne dla postaw pozwalających kobiecie wybrać swoje stanowisko decyzyjne dotyczące jej i jej dziecka.
A ultra-prawicowych i prawicowych (a także niektórych centrowych-prawicowych) polityków pytam:
Czy są gotowi chwycić za broń w razie hipotetycznej agresji na Polskę, narażając zdrowie (ew. życie) własne w imię obrony matek, sióstr, dzieci, starców - nie mogących się skutecznie bronić?
Takich przykładów-paradoksów natury etycznej można wymienić kilka i jeśli bezkompromisowo chcemy bronić życia za pomocą rygorystycznego prawa, które zaostrzymy, brońmy, tylko bądźmy wtedy konsekwentni również w innych przypadkach NARUSZANIA MAJESTATU ŻYCIA.
Łatwo lub ,,łatwo'' jest deklarować się OBROŃCĄ ŻYCIA, ale czy jesteśmy uczciwie i realnie w imię tych zasad gotowi do jego konsekwentnej obrony - zawsze i w każdym temacie?
Czy ktoś, kto w dyskusjach obrzuca błotem drugą stronę, kreując się na honorowego rycerza i obrońcę sprawy, pójdzie na pomoc drugiemu człowiekowi, który jest w dniu codziennym bity na ulicy (co grozi czasem poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, a nawet śmiercią)?
Karcący niejednokrotnie kobiety - ultraprawicowi politycy - zapominają, że to często mężczyzna ucieka lub nie daje rady psychicznie wobec wielu poważnych problemów życiowych.
. . .
Dlatego podkreślam; szanując życie; jestem generalnie zwolennikiem (PRZYCHYLAM SIĘ do...) pozostawiania prawa wyboru kobiecie w kwestii aborcji. Oczywiście, jest to arcy-trudny i skomplikowany temat i problem. I mnóstwo osób ma prawo do różnorodnych opinii na ten temat, byleby dyskusje kształtowały się w ramach nie atakowania drugiego człowieka za jego poglądy i w ramach podstawowej kultury osobistej.
Ideałem by było, by wszyscy mieli dobre, poukładane życie i nie popełniali błędów, grzechów, przestępstw, świństw, ułomności i napadów wszelkich agresji. Ale ideału nie ma, nie ma modelu wzorcowego życia.
Świat jest pełen problemów, powikłań, beznadziei, słabości i bylejakości.
Dla mnie zawsze całokształt i wiele czynników będą wpływały na ocenianie problemów, a nie sztywny przepis.
. . .
Nie oszukujmy się, biskupi i czołowi politycy niewiele mają wspólnego i niewiele wiedzą o powszednim życiu, o zwykłych problemach ,,szarych'' ludzi.
Zaimponowałby by mi polityk - i takiego można by słuchać jako prawicowego autorytetu - który w ramach ochrony życia i realnej walki o życie zadeklarowałby rok temu, że tysiąc złotych ze swoich dochodów będzie przeznaczał na misję ratowania życia bezdomnych zamarzających w zimie. I przez rok czasu dotrzymywał słowa...
Dlaczego w głośnych programach publicystycznych z udziałem senatorów, posłów, innych polityków nie znajdujemy tematów walki z alkoholizmem? Bo to dla państwa jest niewygodne? Ponieważ państwo ze sprzedaży ciągnie gigantyczne profity? Dlaczego nie wydano wojny wódzie i dlaczego tak opieszale walczono z dopalaczami? Każdego roku giną ludzie, setki...
Swego czasu różne państwa różnie groziły sankcjami za uchylanie się od obowiązku służby wojskowej - obrona kraju w razie napaści jest również arcy-ciężkim problemem.
Jest wiele bolączek, które prowadzą do śmierci: narkotyki, alkohol, piractwo drogowe, przemoc, karanie prób samobójstw, nędza, braki środków, sadyzm, różne prześladowania, fala... Prawica akurat chętnie wytacza działa w sprawie aborcji.
. . .
Jeśli maniakalnie i obsesyjnie konsekwentnie bronimy tak wszelkich wartości - to ja mam prawo odmówić powszechnego obowiązku obrony ojczyzny w razie wybuchu wojny (nie zrobię tego z racji poglądów osobistych i wychowania, ale podaję jednostkowy-personalny hipotetyczny przykład) - nie tylko jako żołnierz natarcia brygady zmechanizowanej prawdopodobnie szybko (bardzo szybko) zginę, zadaniem moim jest zabicie: zakończenie życia co najmniej kilkorga ludzi - niewinnych raczej - bo wykonujących ...rozkazy... ROZKAZY ZABIJANIA.
- Politycy nie chadzają na wojnę, to i o wojnie/zabijaniu nie wypowiadają się... - Prawda? A może jednak nie.
. . .
Dokonując aborcji kobieta zabija cząstkę własnego ja, zabija życie, zabija siebie, bo zabija człowieczeństwo, ale czy nie robimy tego na co dzień; w wojnach, w zdradach, oszukując, wypierając się siebie, doprowadzając do wypadków i przyzwalając na zło, które prowadzi do dramatów?
. . .
I na koniec: dla przeciwwagi rdzenia sensu większości notki i podsumowań; podam mądry cytat i myśl z - już ulubionej i czytanej wielokrotnie - książki pana Michała Hellera, z ,,Filozofii Przypadku'':
,, ... Boże współdziałanie z człowiekiem jest ,,neutralne'' i to od człowieka zależy, czy łaska, którą otrzymuje, będzie skuteczna, czy tylko wystarczająca, ale przez człowieka niewykorzystana. ...''
Niech każdy odpowiada za swoje sumienie na tym świecie. I zachęcajmy, wychowujmy, podtrzymujmy wyznawane wartości i tradycje - wskazujmy i zachęcajmy, a nie straszmy, nie krzyczmy groźbami i nie atakujmy drugiego człowieka, pozostawiając mu; możliwość wyboru (zawsze); wolną nieskażoną niczym duszę (w znaczeniu duchowości i uczuć na Ziemi) i wolność ogólnoludzką...